I was born in an aquarium among a dozen different species of single specimens. The shoal of us had no chance of being built despite the tender sidelines. We swam a few cubic meters, each one in its own direction, passing each other with open eyes, seeing everything, because fish do not have eyelids. The fish also have no voice, so we didn’t speak, and even if someone tried, the mass of water effectively suppressed it. But she led her emotions with tenderness.

I left the aquarium by accident. One night, the final wave of a distant tsunami arrived and it just overflowed. There was a great ocean on the other side of the glass. Now I could see from a distance numerous ten-story buildings made of similar aquariums. Leaving my family home, I plunged into further dark corners of the ocean, which turned out to be powerful and deep. I dared to descend only a few thousand meters, which cost me a lot anyway.

The ocean, although full of various reservoirs, more or less favorable, beautiful, accessible, was not my destiny. What attracted me the most were the 100 billion shiny points that flickered in the distance. I decided to swim there. How great was my amazement when, as I was walking in their direction, I broke the surface of the water and went ashore.

On land with absolute gravity, you need strong legs because you can fall easily. Teaches the law of the jungle, breath, own shadow and words. I did not experienced boredom here, but I quickly realized that I could not reach the stars from the land.

I will not forget the day when I spread my arms wide and rose above the ground. Flying teaches distance, perspective and freedom. All terrestial concepts dissolve. But some incomprehensive power makes me that for this boundlessness, mystery and distant, perhaps non-existent stars I paint, draw, sculpt and write.

I am creating.

……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………..

Urodziłam się w akwarium wśród kilkunastu różnych gatunków pojedynczych okazów.  Ławica z nas nie miała szans powstać pomimo czułych liń bocznych. Pływaliśmy na kilku metrach sześciennych, każdy w swoją stronę, mijając się z otwartymi oczami, wszystko i nieustannie widząc. Ryby powiek nie mają. Nie mają ryby również głosu, toteż nie mówiliśmy, a nawet jak ktoś próbował, to masa wody skutecznie nas tłumiła. Za to czule przewodziła emocje.

Opuściłam akwarium przypadkiem. Pewnej nocy dotarła końcowa fala odległego tsunami i po prostu się przelało. Po drugiej stronie szyby rozpościerał się wielki, intrygujący ocean. Oddalając się od domu, mogłam z dystansu zobaczyć liczne dziesieciopiętrowce zbudowane z podobnych wielogatunkowych akwariów . Opuszczając rodzinny dom zanurzyłam się w dalsze mroczne zakątki oceanu, który okazał się potężny i głęboki. Odważyłam się zejść jedynie na kilka tysięcy metrów, co i tak mnie sporo kosztowało. Ocean, mimo że pełen różnorodnych akwenów,  mniej lub bardziej przychylnych, pięknych, dostępnych, nie był moim przeznaczeniem. To co mnie najbardziej pociągało to 100mld błyszczących punkcików, które migotały z oddali. Tam postanowiłam dopłynąć.

Moje zdumienie było wielkie, gdy podążając w ich kierunku przebiłam taflę wody i wyszłam na ląd. Ląd z bezwzględną grawitacją, wymaga silnych nóg, gdyż można łatwo  upaść. Uczy prawa dżungli, oddechu, własnego cienia i słów. Nudy tu nie zaznałam, jednak szybko zorientowałam się, że z lądu gwiazd nie dosięgnę. Nie zapomnę dnia, gdy rozłożyłam szeroko ramiona i uniosłam się nad ziemią.

Latanie uczy dystansu, perspektywy i wolności. W powietrzu rozpuszczają się wszystki ziemskie pojęcia. Ale jakaś niezrozumiała siła powoduje, że to własnie dla tych bezgranicznych, tajemniczych i odległych, być może nie istniejących gwiazd, maluję, rysuję, rzeźbię, piszę. Tworzę.